Dlaczego działalność geodezyjna/miernicza to nie rzemiosło a zawód zaufania publicznego?

Zbyt często członkowie naszego środowiska zawodowego stoją na stanowisku, że uprawnienia zawodowe w geodezji są niepotrzebne a ocena jakości świadczonych usług winna być podporządkowana wyłącznie mechanizmom wolnego rynku. Takie opinie propagują nie tylko młodzi stażem sztuki geodezyjnej, takiego zdania są czasem i osoby z 20-sto letnim stażem w zawodzie. Natomiast 100% tak twierdzą osoby, które nie maja uprawnień w ogóle, a prowadzą firmy, często jednoosobowe.

Z czego się biorą takie opinie chyba nie trudno się domyślić. Najczęściej wynika to z bardzo niskiego poziomu wiedzy a jeszcze mniejszej świadomości jak poważne szkody mogą wyrządzić swoim klientom tylko przez to, że nie są świadomi wielkiej komplikacji, złożoności zadań geodezyjno-kartograficznych jakie rynek usług im narzuca, a w których nie maja praktyki i szczegółowej wiedzy.

Z taka właśnie pracą spotkałem się ostatnio. Od opracowania geodety – biegłego w sprawie administracyjnej, zależała wielomilionowa kara. Do tego dołożył się jeszcze system, który z założenia nie gwarantuje rzetelności i wiarygodności danych jedynie co najwyżej ich legalność tzn. zgodność sporządzenia z przepisami i standardami a i to, jak się okaże, nie zawsze.

Prace geodezyjne dotyczące pomiarów sytuacyjno – wysokościowych KERG 0xx-1xx/2013 w dacie 31-10-2013 r. pod względem formalnym podlegały ówczesnemu stanowi przepisów ustawy z 17 maja 1989 r. Prawo geodezyjne i kartograficzne (Dz. U. Nr 30 poz. 163 z późn. zm.) oraz rozporządzenia Ministra Rozwoju Regionalnego i Budownictwa z dnia 16 lipca 2001 r. w sprawie zgłaszania prac geodezyjnych i kartograficznych, ewidencjonowania systemów i przechowywania kopii zabezpieczających bazy danych, a także ogólnych warunków umów o udostępnianie tych baz (Dz. U. Nr 78 poz. 837), oraz pod względem standardów technicznych rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 9 listopada 2011 r. w sprawie standardów technicznych wykonywania geodezyjnych pomiarów sytuacyjnych i wysokościowych oraz opracowywania i przekazywania wyników tych pomiarów do państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego (Dz. U. Nr 263 poz. 1572).

W związku z charakterem przedmiotowych prac mających de facto za cel określenie objętości mas kopaliny (torfu) w miejscowości Amerykanowo powiat północny na działkach ewidencyjnych między innymi 173 – 182 (i innych) zastosowanie również mogą mieć przepisy ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r. Prawo geologiczne i górnicze wg stanu ogłoszenia w Dz. U. Nr 163 poz. 981 oraz rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 22 grudnia 2011 r. w sprawie dokumentacji geologicznej złoża kopaliny (Dz. U. Nr 291 poz. 1712) a szczególnie rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 22 grudnia 2011 r. w sprawie dokumentacji mierniczo-geologicznej (Dz. U. Nr 291 poz. 1713) akt archiwalny, od 24 listopada 2015 r. nieobowiązujący.

Należy zauważyć, że zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami (§ 9 ust. 1 rozporządzenia z dnia 16 lipca 2001 r. w sprawie zgłaszania prac geodezyjnych i kartograficznych…) operat techniczny podlegający przekazaniu do Państwowego Zasobu Geodezyjnego i Kartograficznego podlegał kontroli w zakresie:

1) przestrzegania zasad wykonywania prac,
2) osiągnięcia wymaganych dokładności,
3) zgodności opracowania ze standardami technicznymi dotyczącymi geodezji, kartografii oraz krajowego systemu informacji o terenie,
4) zgodności opracowania z ustaleniami, o których mowa w § 5 ust. 5,
5) spójności topologicznej informacji dostarczanej przez wykonawcę z informacjami uzyskanymi z ośrodka w trakcie realizacji pracy,
6) kompletności przekazywanych materiałów.

Natomiast przepisy nie wymagały wykonywania kontroli pod względem wiarygodności i rzetelności danych pomiarowych, bo to pociągałoby za sobą nakłady na ogromne rzesze urzędników, zaopatrzonych w instrumenty geodezyjne, dokonujących kontrolnych pomiarów w terenie w ślad za geodetami – wykonawcami prac.

Zapewne dlatego, wielokrotnie w orzecznictwie sądów administracyjnych podkreślano, iż obowiązkiem organów jest ocena czy w okolicznościach danej sprawy opracowanie geodezyjno-kartograficzne mimo przyjęcia do zasobu może stanowić samodzielną i wystarczającą podstawę do wprowadzenia zmian (Por. np. wyrok WSA w Krakowie z dnia 2008.04.16 III SA/Kr 119/08, Lex Nr 510289).

W związku z powyższym po poddaniu wyrywkowej kontroli materiałów z operatu technicznego KERG 0xx-1xx /2013 należało stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że do tej pracy nie można mieć zaufania.

Przede wszystkim pomiary geodezyjne utrwalone w dziennikach pomiarowych GNSS a będące podstawą dokumentacji są zmanipulowane co w zasadzie powinien wyłapać kontrolujący urzędnik przed przyjęciem do zasobu państwowego.

Jak widać z powyższego, częściowego skanu strony operatu, czasy wykonania pomiaru poszczególnych punktów do numeru 90 są w czasie po godzinie 14-tej a punkty od 91 do 100 czas pomiaru to po godz. 1-ej. By potem znowu wrócić do godz. 14:55:18 i dalej 15:01:20. Taki stan mógł powstać jedynie w wyniku skopiowania (wycięcia) „en bloc” fragmentu pochodzącego z innego raportu innych pomiarów i „wklejenia” do do tego raportu.

Na innej stronie tego samego raportu z pomiarów GNSS mamy do czynienia z dowodem na dyskwalifikujące pomiary niedotrzymanie obowiązkowego standardu kontrolnego tj. pomiaru na co najmniej 2-uch punktach istniejącej w terenie osnowy geodezyjnej, które pozwolą na ustalenie odchyłek w odniesieniu do wysokości — nie większych niż 0,09 m (§ 12 ust. 2 pkt 1 rozp. Ws standardów z 2011 r.).

Jak widać z powyższego skanu dokumentu, kontrolnego porównania współrzędnych na punktach osnowy geodezyjnej, ze współrzędnymi z pomiarów GNSS, wykonano na 3 punktach z czego tylko jeden (pierwszy) ma określoną wysokość katalogową. Brak jest drugiego punktu. Ten błąd w metodzie pomiarowej powinien zdyskwalifikować włączenie operatu do PZGiK a jednak operat został włączony i został opatrzony klauzulą. Czy za ten oczywisty błąd urzędnik poniósł jakiekolwiek konsekwencje?

Te defekty dokumentacji sprowokowały dalsze, bardziej analityczne badania sprawdzenia danych pomiarowych pochodzących z raportów Biegłego. W kolumnach od 4 do 6 raportów znajdują się liczby będące różnicami współrzędnych geocentrycznych kartezjańskich pomiędzy stacjami bazowymi GNSS a kolejnymi punktami pomiarowymi. Znając współrzędne kartezjańskie stacji bazowych (z raportu) np.:

drogą transformacji matematycznej możemy uzyskać współrzędne płaskie w układzie państwowym “2000” czyli te, które są w kolumnach od 7 do 9. raportu. Wyniki transformacji poniżej.

Przez porównanie współrzędnych pozyskanych drogą transformacji do układu państwowego “2000” z odpowiednimi współrzędnymi z raportów GNNS doprowadzono do sprawdzenia wyników, które mogą wykazywać niewielkie różnice wielkości pojedynczych centymetrach.

Powyższe porównanie współrzędnych wykazuje, że punkty od 1 do 4 i punkty 44, 45 i 74 nie wykazują żadnych niedopuszczalnych różnic.

Natomiast te punkty pomierzone metodą GNSS, które wcześniej wzbudziły nieufność w tym przeprowadzonym badaniu wykazały niemożliwe do wytłumaczenia, bardzo duże odchylenia położenia, wynoszące nawet powyżej kilometra. Co jeszcze bardziej niewiarygodne to to, że największe błędy położenia są z pomiaru kontrolnego przeprowadzonego na istniejących punktach osnowy geodezyjnej.

Jak wyjaśnił Główny Urząd Geodezji i Kartografii w stanowisku z 29 sierpnia 2012 r. “Pomiar kontrolny jako element wymagany przepisami § 12 rozporządzenia należy traktować jako niezbędny element pomiaru sytuacyjno-wysokościowego potwierdzający, że odbiornik (GNSS) pracuje we właściwym systemie odniesienia, a pomiar i obliczenia zostały wykonane poprawnie. Dziennik pomiaru kontrolnego powinien zawierać dane, które pozwalają określić, czy pomiar został wykonany poprawnie a różnice pomiędzy współrzędnymi pomierzonymi i katalogowymi mieszczą się w granicach określonych w § 12 ust. 2 rozporządzenia. Pomiar kontrolny, o którym mowa w § 12, ma na celu weryfikację, czy dane korekcyjne wykorzystywane na potrzeby pomiaru RTK lub RTN są prawidłowe i pozwalają na pracę w państwowym systemie odniesień przestrzennych. Ze względu na możliwość powstania błędów w nocy, gdy stacje referencyjne pracują bez nadzoru, pomiar kontrolny należy wykonywać każdego dnia, w którym wykonywane są pomiary RTK i RTN.”

W tym stanie rzeczy z punktu widzenia przepisów technicznych a także sztuki zawodu przedmiotowa dokumentacja KERG 062-182/2013 nie może być wiarygodnym dowodem w żadnych czynnościach czy też postępowaniach. Dokumentacja ta winna być przedmiotem ponownej kontroli Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Geodezyjnego na podstawie art. 6a ust. 1 pkt 1 lit. b, art. 7 ust. 1 pkt 4, art. 7b ust. 1 pkt 2 i art. 9 ust. 2, 3, 5 ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne z urzędu lub na wniosek osoby zainteresowanej.

Oddzielną kwestią jest metodologia jaką przyjął Biegły w ustalania mas ziemi czy też kopaliny (torfu). Jak wynika z map skompletowanych w operacie technicznym Biegły wyniki poszczególnych kubatur na poszczególnych enklawach określał jako “objętość mas ziemi”, co nie precyzuje, bez dokumentacji geologicznej, co było przedmiotem pomiaru i obliczeń.

Zgodnie z treścią art. 116 ustawy Prawo geologiczne i górnicze dokumentację mierniczo-geologiczną w przypadku wydobywania kopalin metodą odkrywkową sporządza osoba posiadająca kwalifikacje zawodowe w zakresie geodezyjnych pomiarów sytuacyjno-wysokościowych. Natomiast w części, w jakiej przedstawia ona sytuację geologiczną w przypadku wydobywania kopalin metodą odkrywkową — osoba posiadająca kwalifikacje zawodowe w zakresie sporządzania dokumentacji geologicznej złóż tych kopalin.

Biegły w całej dokumentacji nie powołuje się na żadną dokumentację złoża, która powinna zawierać profile geologiczne, przekroje, mapy powierzchniowe i inne określone w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 22 grudnia 2011 r. w sprawie dokumentacji mierniczo-geologiczne.

Znanymi metodami określania objętości mas ziemnych są:

– metod siatki kwadratów,
– metoda warstwicowa,
– metod trójkątów,
– metod przekrojów poziomych,
– metod przekrojów poprzecznych,
– metod czworościanów.

W każdej z tych metod nieodzowne są obserwacje wejściowe sprzed eksploatacji i obserwacje świadczące o eksploatacji. W przedmiotowej dokumentacji brak jest obserwacji pomiarowych, które przedstawiałyby stan sprzed eksploatacji. Brak jest również obliczeń określających błąd względny pomiaru objętości, który wg. załącznika nr 1 rozporządzenia w tym przypadku nie powinien być większy od 4% objętości mas ziemi.

Biegły w swoim opracowaniu z powodu braku płaszczyzn odniesienia zastosował bardzo uproszczony sposób obliczeń będący funkcja dwóch zmiennych tj. powierzchni enklawy oraz średniej miąższości masy (średniej głębokości wykopu) przy bliżej nieokreślonej mechanice średniej. Przy powierzchni enklawy wynoszącej np. “2,1768 ha” i średniej głębokości wykopu “1,75 m” to zmiana miąższości tylko o 10 cm powoduje zmianę objętości masy o 2 176,8 m3 czyli o 5,71%.

Ten przykład dobitnie świadczy o niewiarygodności tego opracowania także z przyczyn zastosowania niewłaściwych metod obliczeń objętości mas, nie tylko z powodu naruszeń geodezyjnych standardów technicznych obowiązujących w dziedzinie geodezji i kartografii.

7 Komentarze

  1. Artykuł pokazuje dlaczego zawodu geodety uprawnionego nie można traktować jako rzemiosło, dlaczego nawet sądy administracyjne określają, że geodeta uprawniony pełni rolę zawodu zaufania publicznego?
    Naczelny Sąd Administracyjny w uzasadnieniu orzeczenia sygn akt II GSK 883/12 – Wyrok
    data orzeczenia 2013-10-22 przedstawił stanowisko:
    “W ocenie NSA to, że praca wykonana przez geodetę stanowiła “element” szerszego
    postępowania i została w jego ramach oceniona przez uprawniony do tego organ nie oznacza
    automatycznie, że ewentualne wadliwości, nawet ostatecznie zaakceptowane przez właściwy
    organ, nie będą mogły stanowić podstawy ukarania w sprawie dotyczącej odpowiedzialności
    dyscyplinarnej geodety. Inaczej mówiąc, geodeta uprawniony, wykonując w istocie zawód
    zaufania publicznego, nie uwolni się od odpowiedzialności dyscyplinarnej z tego tylko
    powodu, że jego praca została pozytywnie oceniona przez organ administracyjny lub sąd
    powszechny, bądź że została ostatecznie przyjęta do właściwego zasobu. Nie o to chodzi w
    postępowaniu dyscyplinarnym. W jego ramach badana jest należyta staranność działania
    geodety oraz wykonanie powierzonych mu prac zgodnie z zasadami współczesnej wiedzy
    technicznej i obowiązującymi przepisami prawa. Należy przez to rozumieć szczególną
    dbałość jaką geodeta ma prezentować przy wykonywaniu prac, podejmowaniu
    czynności i pełnieniu funkcji, co winno także przebiegać w zgodzie z obowiązującą go
    etyką zawodową. “

  2. A gdzie te dowody, że uprawnienia powinny być? Autor opisuje, że geodeta jest alfą i omegą, że jego operat powinien składać się z niesamowitych i urozmaiconych tworów, porównań współrzędnych, przewspaniałych porównań, ma się znać na wszystkim etc. etc. etc. Problemem Naszej geodezji jest przede wszystkim to, że mamy wiele do ogarnięcia- masa nikomu niepotrzebnych raportów, porównań współrzędnych, pierdół, które nikogo nie obchodzą na linii geodeta- klient. Mam przykład z Zachodu (Zjednoczone Królestwo)- tam poza terenem nic Pomiarowego nie obchodziło- granice, pomiar kontrolny (no a na czym?, bo osnowy nie mają i sobie radzą). Granice? No Pan projektant skonsultuje z borough council skonsultuje, a jak nie, to ustalą granicę. Uwolnić rynek, to należy, zrobić. Zasilamy ten zasób w imię czego? Wysokości studzienek- lepiej nie sprawdzać, pomiary robione w wykopie, ale po zasypaniu- skoro właściciel czy kierownik robót budowlanych ma pomiar powykonawczy w wykopie gdzieś, to czemu geodeta ma dostawać po tyłku- a znajdzie się taki szmaciarz, który oszuka- inaczej, mało się znajdzie takich, którzy poproszą o odkopanie. I tak w morzu wspaniałych wysrywów, czytaj ustaw i innych rozporządzeń toniemy w tym szambie, sami sobie do niego robiąc. Ostatnimi czasy rozmawiałem z jednym z GP i mówi, że nigdy tyle robót geodezyjnych nie było na terenie powiatu. Szkoda, że to się nie przekłada na ceny, bo one… spadają. Studia geodety powinny zaczynać się od 1 roku ekonomii, bo to co się dzieje z zarobkami nie jest już nawet śmieszne.

    • Bart, “uwolnić rynek”, co Ty wiesz o zawodzie w Uk? Prawdopodobnie załapałeś się gdzieś na czarno na szaro do pracy, na budowie lub gdzie indziej. A przecież w UK by wykonywać zawód konieczne jest zdanie egzaminu i przynależność do samorządu zawodowego. Tak właśnie do samorządu, The Royal Institution of Chartered Surveyors (RICS) lub The Institution of Civil Engineering Surveyors (ICES). Bo tam właśnie wolny rynek wykształcił takie obostrzenia dla chartered surveyor gdzie nawet jest chroniony prawnie. Został on również umieszczony w Wielkiej Brytanii na liście zawodów regulowanych identycznie jak w Polsce. To co napisałeś jest niestety mało wiarygodne. A już uwolnienie zawodu od uprawnień jest pomysłem co najmniej nieprzemyślanym.

  3. Robiąc aktualizacje baz BDOT, GEUST (mając dostęp do operatów), to dopiero można zobaczyć jakie cuda dzieję się w dokumentacji. W raportach GNSS geodeta mierzy cofając się w czasie, lub każda pikieta postawiona w innym roku kalendarzowym. Zakresy pod liniową MDCP o szerokości poniżej 60m (czasem mniej niz 30), a o tym, że w całym operacie można nie znaleźć chociażby jednej daty pomiaru to nie wspomnę. Były to operaty większych firm jak również jednoosobowych prowadzonych przez geodetów uprawionych. Uważam, że uprawnienia powinny zostać jednak to jak ktoś wykonuje swoją pracę to już inna para kaloszy nie tylko w tej branży.

    • We wszystkich zawodach zaufania publicznego takich jak, notariusze, architekci, adwokaci, inż. budowlani itd. uprawnienia są nadawane przez Samorząd Zawodowy danego zawodu. Od dziesięcioleci, w zastępstwie, odpowiedzialny za nadawanie uprawnień zawodowych jest GGK, i jaki efekt? A taki np. że uprawnienia są nadawane urzędnikom, którzy ponoć praktykę zawodową nabyli jako wolontariusze pracujący w prywatnych firmach. Tylko, że wolontariat w ogóle nie może być realizowany w prywatnych firmach tylko w organach i instytucjach publicznych. A GGK taką ściemę przyjmował od lat i nadal przyjmuje. Tak to się zaczyna “zawodowa” edukacja na początku “kariery” geodety uprawnionego. A potem, potem to jest jeszcze gorzej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.